
Właśnie pobiłem swój osobisty rekord bez alkoholu: mam już 160 dni!
W końcu dotarłem do miejsca, w którym moja obecna passa jest dłuższa niż poprzedni rekord wszech czasów wynoszący 159 dni. Jestem niesamowicie szczęśliwy i dumny, że tu dotarłem. Spoglądając wstecz na tę drogę, nie widzę żadnych wad trzeźwości, tylko same korzyści.
Postanowiłem je zapisać, zarówno jako przypomnienie dla siebie, jak i może jako inspirację dla innych kroczących tą ścieżką.
Fizyczna przemiana: energia, sen i kondycja
Zmiany fizyczne były ogromne. Przede wszystkim mam o wiele więcej energii. Śpię lepiej, głębiej i bardziej regenerująco, co nadaje ton całemu dniu.
W końcu zrzucam wagę, której pozbycie się wydawało się niemożliwe, gdy piłem. Moja ogólna kondycja fizyczna znacznie wzrosła. Zamiast sięgać po butelkę, gdy czuję stres, radzę sobie teraz z niepokojem przez bieganie i ćwiczenia na siłowni.
Jem też lepiej, głównie dlatego, że jestem obecny i skupiony przez cały czas. Mam mniej wzdęć, moja skóra wygląda o wiele lepiej i niemal wszystko w moim ciele uległo poprawie. I jak mówi stare powiedzenie: kiedy ciało się poprawia, wpływa to na umysł, więc umysł też się uzdrawia.
Przemiana mentalna: uzdrawianie umysłu
Mój ogólny nastrój jest o wiele bardziej stabilny niż kiedykolwiek w czasach, gdy piłem. Oczywiście nie oznacza to, że życie jest idealne. Czasem nastrój mi opada. Czasem odczuwam smutek, gniew i inne trudne emocje.
Uświadomiłem sobie jednak, że to po prostu normalne ludzkie doświadczenie. O wiele łatwiej sobie z tym radzić, kiedy rozumiesz, co się dzieje, i nie rozpuszczasz swoich uczuć w substancjach zmieniających świadomość, takich jak alkohol (albo coś gorszego). Możliwość naturalnego przetwarzania tych emocji była jednym z największych darów tych 160 dni.
Zmiany społeczne i szukanie nowego kręgu znajomych
Jeśli jest jedna sfera, która zmieniła się drastycznie, to moje życie towarzyskie. Zdecydowanie ucierpiało, ale myślę, że to nieuchronna część tego procesu.
Jestem teraz tym "dziwakiem", który wstaje o 4:00 rano, żeby pobiec o 5:00 lub 6:00. Moje priorytety zmieniły się tak radykalnie, że dawne środowiska już mi nie odpowiadają. Ale to w porządku. Wiem, że znajdę nowy krąg ludzi, którzy będą pasować do tej zdrowszej, pełnej energii wersji mnie.
Pobicie starego rekordu to nie tylko liczba na aplikacji. To dowód dla samego siebie, że mogę iść naprzód. Oto co przyniesie następny kamień milowy, jeden dzień na raz.



