Powrót do bloga
Powrót do zdrowia

159 dni, nawrót i nowy początek: Surowa prawda o powrocie do zdrowia

Trifoil Trailblazer
5 min czytania

159 dni. Tyle mi zajęło, zanim doszło do nawrotu. I wiecie co? Nie będę tego upiększać ani udawać, że się nie wydarzyło. To surowa, nieocenzurowana prawda o tym, co się stało i dlaczego jestem tu znowu, zaczynając od początku.

Upadek po szczycie

159 dni czułem się niesamowicie. Byłem na szczycie świata: spałem lepiej, myślałem jaśniej, byłem z siebie niesamowicie dumny. Myślałem, że mam to opanowane. Że jestem "wyleczony" albo cokolwiek sobie wtedy wciskałem.

Ale oto rzecz z uzależnieniem: jest cierpliwe. Czeka. Szepcze. I w 159. dniu, po wyjątkowo stresującym tygodniu, ten szept stał się na tyle głośny, że zagłuszył wszystko, czego się nauczyłem.

Co tak naprawdę się stało

Nie będę wchodzić we wszystkie krwawe szczegóły, ale zaczęło się od "tylko jednego drinka", żeby uczcić sukces w pracy. Wszyscy wiemy, jak kończy się ta historia. Jeden zmienił się w trzy, trzy w cały weekend, i zanim się zorientowałem, byłem znowu tam, gdzie zaczynałem: budziłem się ze znajomym wstydem i rozczarowaniem.

Najgorsze nie było kac ani samo picie. Najgorsze było patrzenie na aplikację i zobaczenie, jak moja seria 159 dni resetuje się do zera. Cały ten postęp, przepadł. Tak mi się wtedy wydawało.

Brutalna prawda o nawrocie

Oto czego nikt ci nie mówi o nawrocie: nie wymazuje tego, czego się nauczyłeś. Te 159 dni nie poszło na marne. To było 159 dni budowania nowych szlaków neuronowych, rozwijania strategii radzenia sobie i udowadniania sobie, że jestem w stanie to zrobić.

Nawrót to nie porażka, to dane. To informacja o tym, które wyzwalacze wciąż wymagają pracy, jakich sytuacji muszę unikać lub inaczej je obsługiwać i jakie systemy wsparcia muszę wzmocnić.

Spirala wstydu (i jak ją przełamuję)

Pierwsze dni po nawrocie były brutalne. Wstyd był przytłaczający. Czułem, że zawiodłem wszystkich: rodzinę, przyjaciół, siebie. Chciałem się schować, zrezygnować, powiedzieć "mam to gdzieś, wyraźnie się do tego nie nadaję".

Ale potem przypomniałem sobie coś, co powiedział mi znajomy: "Powrót do zdrowia nie polega na tym, żeby nigdy nie upaść. Polega na tym, jak szybko wstajesz." Więc tutaj jestem, wstając.

Czego nauczyło mnie 159 dni

Te 159 dni nauczyły mnie, że jestem zdolny do niesamowitych rzeczy, gdy jestem trzeźwy. Nauczyłem się, że:

Ta wiedza nie znika tylko dlatego, że miałem potknięcie. Nadal tu jest i czeka, aż ponownie po nią sięgnę.

Zaczynam od nowa (ale nie całkiem od zera)

Nie zaczynam od zera. Zaczynam z doświadczeniem. Wiem już, co u mnie działa: poranne rytuały, ćwiczenia, utrzymywanie kontaktu z trzeźwymi znajomymi, posiadanie strategii wyjścia w sytuacjach wyzwalających.

Wiem też, co nie działa: nadmierna pewność siebie, izolowanie się w stresie i myślenie, że po miesiącach trzeźwości mogę pić z umiarem. To cenne lekcje, których zdobycie kosztowało mnie 159 dni, ale mimo wszystko są to lekcje.

Do każdego, kto się zmaga

Jeśli czytasz to i też miałeś nawrót, posłuchaj: nie jesteś zepsuty. Nie jesteś słaby. Nie jesteś nieudacznikiem. Jesteś człowiekiem, a ludzie popełniają błędy. Jedyna prawdziwa porażka to całkowite poddanie się.

Może dotarłeś do 10 dni, może do 50, może do 200. Jakakolwiek liczba, którą miałeś wcześniej, nie definiuje twojej wartości ani twojej zdolności do ponownego wytrzeźwienia. Liczy się to, że tu jesteś i czytasz to, co oznacza, że część ciebie wciąż chce spróbować.

To wystarczy. To pragnienie, ta mała iskierka nadziei, to wszystko, czego potrzebujesz, żeby zacząć od nowa.

Droga naprzód

Nie będę składał wielkich obietnic, że tym razem będzie inaczej. Skupię się tylko na dzisiaj. Dzisiaj nie piję. Jutro ponownie dokonam tego wyboru. I pojutrze, i pojutrze, i tak dalej.

Będę też bardziej szczery na temat swoich zmagań. Myślę, że jedną z przyczyn nawrotu było udawanie, że mam wszystko poukładane. Prawda jest taka, że powrót do zdrowia jest chaotyczny, nieliniowy i cholernie trudny. I to jest w porządku.

Dzień 1 (ponownie)

Więc tu jestem, z powrotem w dniu 1. Ale to nie jest ten sam dzień 1, który zaczynałem 159 dni temu. To dzień 1 z mądrością, doświadczeniem i głębszym zrozumieniem tego, z czym mierzę się każdego dnia.

To dzień 1 z pokorą zamiast naiwności. Dzień 1 z systemem wsparcia, który zbudowałem i przetestowałem. Dzień 1 z dowodem na to, że mogę to zrobić, nawet jeśli po drodze się potknąłem.

Jeśli też zaczynasz swój dzień 1, albo jesteś gdzieś w połowie swojej drogi, pamiętaj o tym: każdy trzeźwy dzień to zwycięstwo, bez względu na to, co było wcześniej. Nie rywalizujemy z naszym poprzednim "ja", budujemy nasze przyszłe "ja", jeden dzień na raz.

Powrót do zdrowia nie polega na perfekcji. Polega na wytrwałości. Na wstawaniu za każdym razem, gdy upadasz, otrzepaniu się z kurzu i zrobieniu kolejnego kroku naprzód.

Dzień 1 ponownie, ale nie ten sam dzień 1. Uzbrojony w 159 dni doświadczenia, ciężko zarobioną mądrość i wiedzę, że nawrót nie wymazuje postępu, tylko przekierowuje ścieżkę. Za wstawanie i ruszanie naprzód.

Rozpocznij swoją drogę do trzeźwości już dziś

Pobierz Sober Tracker i przejmij kontrolę nad drogą do życia bez alkoholu.

Download on App StoreGet it on Google Play