Powrót do bloga
Historie osobiste

Jak alkohol powoli stał się moim jedynym hobby

Trifoil Trailblazer
5 min czytania

Jedną z najsmutniejszych rzeczy, które alkohol zrobił z moim życiem, było ciche wypieranie tego, co naprawdę lubiłem.

Nie stało się to w wyniku żadnej dramatycznej katastrofy. Nie było chwili, gdy spojrzałem na swoje hobby i świadomie postanowiłem je porzucić. To był proces wolniejszy niż cokolwiek. Tak wolny, że nie zauważyłem go, dopóki wszystko, co kiedyś kochałem, nie zostało wyjałowione i wypełnione piciem.

Gry stały się jedynie szumem w tle

Kiedyś naprawdę kochałem gry komputerowe. Potrafiłem spędzić przy nich godziny: wchłaniałem fabułę, doceniałem mechanikę, czułem satysfakcję, gdy coś rozgryzłem albo pokonałem trudny etap.

W pewnym momencie zacząłem dodawać do tego drinka "żeby się zrelaksować przy graniu". Wyglądało to niewinnie. Piwo albo dwa, żeby odpocząć po pracy i zwiedzić nową grę. Nic złego, prawda?

Ale powoli, niedostrzegalnie, gra przestała być celem.

Włączałem coś, ledwo zwracając uwagę na to, co dzieje się na ekranie. Umierałem wielokrotnie w tym samym miejscu, bo moje reakcje były do niczego. Zapominałem fabułę, bo nic tak naprawdę do mnie nie docierało. Gra stała się szumem w tle: czymś, co robię rękami, podczas gdy skupiam się na tym, co naprawdę ważne, czyli na następnym driku.

Mówiłem sobie, że nadal jestem graczem. Dalej kupowałem gry, dalej o nich gadałem. Ale tak naprawdę już nie grałem. Piłem, a w tle leciała jakaś gra.

Spotkania ze znajomymi stały się umówionymi sesjami picia

To samo przydarzyło się spotkaniom ze znajomymi. Na początku chodziło o ludzi: rozmowy, śmiech, wspólne robienie czegoś. Wychodzenie na imprezy, prawdziwe rozmowy, tworzenie wspomnień.

Z czasem moje myślenie podczas planowania się przesunęło. Gdy ktoś proponował spotkanie, moją pierwszą myślą nie było "co moglibyśmy robić?". Było: "gdzie pijemy i ile?".

Ludzie, aktywność, prawdziwy powód spotkania - wszystko to zostało zepchnięte na bok. Alkohol za każdym razem był głównym wydarzeniem. Jeśli nie piliśmy, nie byłem specjalnie zainteresowany. Jeśli byliśmy w miejscu, gdzie nie mogłem dużo wypić, mentalnie się wyłączałem i myślałem o tym, kiedy wrócę do domu i wreszcie porządnie się napiję.

Zacząłem unikać znajomych, którzy mało pili. Nie świadomie: po prostu znajdowałem wymówki. I ciążyłem ku ludziom, którzy nadążali za moim tempem, co sprawiało, że całość wydawała się normalna.

Bieganie i siłownia po prostu... umarły

I szczerze mówiąc, to samo stało się z bieganiem i siłownią. To były dla mnie prawdziwe hobby: rzeczy, dzięki którym czułem się żywy, silny, sprawny. Wyznaczałem sobie cele, biłem rekordy, czułem runner's high albo satysfakcję po ciężkim treningu.

Kiedy picie przejęło kontrolę, nawet to umarło.

Nie miałem energii. Jak mogłem ją mieć, skoro albo piłem poprzedniego wieczoru, albo dochodziłem do siebie po piciu? Najpierw zniknęła regularność: opuszczałem jeden dzień, bo czułem się fatalnie, potem następny, aż w końcu łatwiej było nie przychodzić niż się zmuszać.

Potem odeszła motywacja. Ćwiczenia wymagają, żebyś dbał o swoje ciało, inwestował w siebie w przyszłości. Ale alkohol sprawia, że przestajesz się przejmować. Zawęża twój horyzont do teraz, tego drinka, tej chwili. Po co biegać, skoro można natychmiast poczuć się "dobrze" po kilku drinkach?

Bieganie i siłownia po prostu wyblakły. Mówiłem sobie, że wrócę do nich, gdy sprawy "się uspokoją". Ale sprawy nigdy się nie uspokoiły: picie samo z siebie się nie uspokaja.

Powolny lejek

Nie stało się to z dnia na dzień. Właśnie dlatego było tak podstępne. Właśnie dlatego przez zbyt długi czas wydawało się "normalne".

To było powolne przesuwanie się, w którym wszystko, co lubiłem - każde hobby, każde zainteresowanie, każde źródło prawdziwej radości - zamieniło się w scenę dla picia. Wszystko było tylko dekoracją. Prawdziwym wydarzeniem zawsze był alkohol.

  • Gry? Tylko pretekst do picia w domu na sam.
  • Znajomi? Tylko towarzysze do picia.
  • Wychodzenie? Tylko okazje do picia w różnych miejscach.
  • Siedzenie w domu? Tylko picie z większą wygodą.
  • Ćwiczenia? Porzucone, bo przeszkadzały w piciu.

Całe moje życie powoli ściekało się w jeden nawyk. Wszystko inne zostało odarte lub zamienione w coś nie do poznania.

Najgorsze w tym wszystkim

Najgorsze nie było nawet samo picie. Było nim uświadomienie sobie, że głównym hobby mojego życia stało się jego niszczenie.

Pomyśl o tym przez chwilę. To, na co poświęcałem najwięcej czasu, energii i pieniędzy - to, na co czekałem, wokół czego planowałem i co stawiałem ponad wszystko inne - powoli niszczyło moje zdrowie, relacje i potencjał.

To nie jest hobby. To nie jest pasja. To po prostu uzależnienie przebrane za normalność.

Czego nauczyłem się od tamtej pory

Trzeźwość oznaczała odkrywanie na nowo tego, co naprawdę lubię - a w niektórych przypadkach odkrywanie tego po raz pierwszy.

Gry znów są przyjemne. Naprawdę przyjemne, a nie tylko coś, co robię przy piciu. Pamiętam fabuły. Mogę grać przez rozsądny czas, a potem przestać, bo jestem usatysfakcjonowany, a nie dlatego, że straciłem przytomność.

Znajomi są znów ludźmi, a nie umówionymi sesjami picia. Robimy razem prawdziwe rzeczy. Czasem te rzeczy polegają na siedzeniu i gadaniu, ale chodzi o rozmowę, nie o drinki.

A ćwiczenia? Wracają. Powoli. Moje ciało wychodzi z lat nadużyć i tak samo moja motywacja. Ale czuję, jak stara radość zaczyna powracać: poczucie spełnienia i siły.

Jeśli to brzmi znajomo

Jeśli czytasz to i rozpoznajesz siebie w tych słowach - jeśli twoje hobby cicho zamieniły się w preteksty do picia, jeśli wszystko w twoim życiu zostało wciągnięte w jeden destrukcyjny nawyk - chcę, żebyś wiedział:

Nie jesteś sam. A rzeczy, które kiedyś kochałeś, nadal tam są i czekają. Nie zniknęły: zostały tylko zakopane pod alkoholem.

Na pewno nie chcę, żeby głównym hobby mojego życia było jego niszczenie. I ty też nie musisz tego chcieć.

Powrót do trzeźwości oznacza odkopywanie osoby, którą byłeś kiedyś - albo odkrywanie osoby, którą nigdy nie miałeś szansy się stać, bo picie stanęło na drodze. To powolna praca, ale prawdziwa. I jest tego warta.

Twoje hobby czekają. Twoje zainteresowania czekają. Twoje życie czeka.

Musisz tylko przestać je zakopywać.

Rozpocznij swoją drogę do trzeźwości już dziś

Pobierz Sober Tracker i przejmij kontrolę nad drogą do życia bez alkoholu.

Download on App StoreGet it on Google Play